Lato upłynęło nam na remontach i organizacji domu, a kiedy pojawiła się chwila wolnego czasu, to błyskawicznie zrobiło się chłodno. Szybko trzeba było zrobić przegląd czapek, apaszek, szalików w domu i okazało się, że trzeba uzupełnić garderobę. Poświęciłam przedpołudnie, przy intensywnej współpracy mojej 2,5-letniej córki na uszycie czapek i kominów.
W pierwszej wersji mamy piękną tkaninę w serduszka, która podobała się obu dziewczynom. Nie mogą mieć przecież jednakowego zestawu, więc dla młodszej uszyłam dwustronny komin i czapkę.
Synek wybrał sobie inne zestawienie tkanin i oczywiście zażyczył sobie wersję dwustronną czapki i komina.
Jak się można było spodziewać, kiedy już byliśmy gotowi na chłodniejsze dni, zrobiło się ciepło. Korzystamy więc z pięknego słońca i prezentujemy modele czapek i kominów na szczęśliwych posiadaczach.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 16 października 2018
niedziela, 10 czerwca 2018
Etui do aparatu
Z racji tego, że stary aparat odmówił współpracy, pojawił się w naszym domu nowy. Jednak stary pokrowiec okazał się dla niego za duży i mało praktyczny, a jednak transport wymaga ochrony delikatnego obiektywu, więc zapadła decyzja: szyję nowy. I jest, sprawdza się, jest wygodny, praktyczny i chroni co ma chronić. Przynajmniej jak na razie.. Jak Wam się podoba?
Pozdrawiam
Pozdrawiam
czwartek, 31 maja 2018
Ubranka dla lalki
Po licznych przygodach, reanimacji laptopa, odmowie współpracy aparatu i tym podobnych atrakcjach udało się znaleźć chwilę na pokazanie skromnej ostatnio działalności. A działania wymuszone jakością prezentu. Córcia lubi ostatnio przebieranki, więc w ramach prezentu dostała lalę z ubrankami, coby mogła oddać się swojej pasji. A tu niespodzianka; ubranka okazały się być papierowymi ozdóbkami. W dodatku, by móc zmienić kreację lalce, należy... zdjąć jej głowę. No naprawdę ?! Tym sposobem mama, w ściśle uporządkowanym grafiku robi wyrwę i szyje ubranka dla lalki. Wyszło mi tak
Aż zatęskniłam za szyciem nie tylko dla lalek.
Pozdrawiamy
Aż zatęskniłam za szyciem nie tylko dla lalek.
Pozdrawiamy
niedziela, 29 października 2017
Spodenki dresowe
Jesień tego roku nas nie rozpieszcza, więc zaczynamy myśleć o cieplejszym stroju, szczególnie dla najmłodszej pociechy. Postanowiłam wykorzystać znany już wykrój, z którego szyłam spodenki na ciepłą końcówkę lata. Trzeba było co prawda przedłużyć nogawki, ale reszta to cała przyjemność szycia.
Pierwsze spodenki uszyłam z czarnej dresówki, dodałam kokardkę i guziczki. Spodenki uszyły się szybko i w naprawdę miłej atmosferze, a efekt jest zachwycający. Mała jest nimi oczarowana i nawet kiedy ich nie zakłada, lubi je oglądać.
Zadowolona z efektu uszyłam jeszcze jedne spodenki, niby też dresówka, choć z przetłoczeniami, jednak układa się zupełnie inaczej. Spodenki są odrobinę sztywniejsze, może jednocześnie cieplejsze, a mniejsze zachwyty córci to pewnie efekt braku guzików.
Mam nadzieję, że w tym wpisie doskonale widać, że czasami zupełny amator taki jak ja, może uszyć coś całkiem fajnego. Koszty są naprawdę niewielkie, ubranka na pewno oryginalne, a moja satysfakcja bezcenna. A niedoskonałości? Ćwiczenie czyni mistrza, tego się trzymam, z nadzieją na poprawę umiejętności.
Pozdrawiam wszystkich: i tych co są mistrzami szycia, i tych co dopiero rozpoczynają swoją przygodę z szyciem.
Pierwsze spodenki uszyłam z czarnej dresówki, dodałam kokardkę i guziczki. Spodenki uszyły się szybko i w naprawdę miłej atmosferze, a efekt jest zachwycający. Mała jest nimi oczarowana i nawet kiedy ich nie zakłada, lubi je oglądać.
Zadowolona z efektu uszyłam jeszcze jedne spodenki, niby też dresówka, choć z przetłoczeniami, jednak układa się zupełnie inaczej. Spodenki są odrobinę sztywniejsze, może jednocześnie cieplejsze, a mniejsze zachwyty córci to pewnie efekt braku guzików.
Mam nadzieję, że w tym wpisie doskonale widać, że czasami zupełny amator taki jak ja, może uszyć coś całkiem fajnego. Koszty są naprawdę niewielkie, ubranka na pewno oryginalne, a moja satysfakcja bezcenna. A niedoskonałości? Ćwiczenie czyni mistrza, tego się trzymam, z nadzieją na poprawę umiejętności.
Pozdrawiam wszystkich: i tych co są mistrzami szycia, i tych co dopiero rozpoczynają swoją przygodę z szyciem.
czwartek, 19 października 2017
Prosta spódniczka z kieszonkami
Chciałam uszyć prostą spódniczkę dla córci, jednak w moich zasobach Burdy nie znalazłam tego co chciałam. zrobiłam więc samodzielnie wykrój na podstawie książki "Kulisy kroju i szycia -odzież dla dzieci" Zofii Hanus. Super książka, jeśli chodzi o podstawy kroju, więc szybko się uporałam z zadaniem.
Jako pierwsza powstała prosta spódniczka na gumce, z imitacją kieszonek, bo wykorzystałam resztki tkaniny. Dodałam też ozdobne guziki, żeby ożywić całość. Dziwnym trafem zapomniałam pokazać tę spódniczkę na blogu, więc spieszę nadrobić niedopatrzenie, tym bardziej, że już zrobiła się za mała.
Skoro córka podrosła, to trzeba zapewnić nowe odzienie. W ten sposób powstała kolejna spódniczka, w której zrobiłam proste kieszenie z kwiatowej tkaniny, czego nie widać na zdjęciu, choć podczas noszenia, kiedy kieszonki się rozchylają odrobinę, widać to lepiej. Kieszonki, kolorowa gumka plus czerwone guziczki rozjaśniają całość spódniczki.
Prawie równocześnie okazało się, że koszula Tatusia się zużyła, choć tkanina wcałości była jeszcze ładna i niezniszczona, postanowiłam więc w ramach recyclingu uszyć jeszcze jedną prostą spódniczkę. A co? W końcu kobietom strojów nigdy za dużo.
Wykorzystałam ten sam wykrój bazowy, dodając szerszy pasek i zapięcie na suwak pośrodku spódniczki oraz kieszenie. Wykorzystałam też patki z kieszeni koszuli naszywając je z tyłu spódniczki.
Bardzo mi się ta kratka podoba i mam nadzieję, że to będzie udany recycling. Zobaczymy, co powie młoda jurorka za jakiś czas. Na razie opinie są pozytywne.
W ten sposób uszyłam trzy spódniczki z jednego wykroju, a dodając niewielkie modyfikacje, uzyskałam trzy różne modele. Ten pierwszy sprawdził się super, więc jest nadzieja dla pozostałych.
Czas na szycie dla najmłodszej, która też jako mała kobietka lubi się stroić.
Pozdrawiam więc szyciowo
Jako pierwsza powstała prosta spódniczka na gumce, z imitacją kieszonek, bo wykorzystałam resztki tkaniny. Dodałam też ozdobne guziki, żeby ożywić całość. Dziwnym trafem zapomniałam pokazać tę spódniczkę na blogu, więc spieszę nadrobić niedopatrzenie, tym bardziej, że już zrobiła się za mała.
Skoro córka podrosła, to trzeba zapewnić nowe odzienie. W ten sposób powstała kolejna spódniczka, w której zrobiłam proste kieszenie z kwiatowej tkaniny, czego nie widać na zdjęciu, choć podczas noszenia, kiedy kieszonki się rozchylają odrobinę, widać to lepiej. Kieszonki, kolorowa gumka plus czerwone guziczki rozjaśniają całość spódniczki.
Prawie równocześnie okazało się, że koszula Tatusia się zużyła, choć tkanina wcałości była jeszcze ładna i niezniszczona, postanowiłam więc w ramach recyclingu uszyć jeszcze jedną prostą spódniczkę. A co? W końcu kobietom strojów nigdy za dużo.
Wykorzystałam ten sam wykrój bazowy, dodając szerszy pasek i zapięcie na suwak pośrodku spódniczki oraz kieszenie. Wykorzystałam też patki z kieszeni koszuli naszywając je z tyłu spódniczki.
Bardzo mi się ta kratka podoba i mam nadzieję, że to będzie udany recycling. Zobaczymy, co powie młoda jurorka za jakiś czas. Na razie opinie są pozytywne.
W ten sposób uszyłam trzy spódniczki z jednego wykroju, a dodając niewielkie modyfikacje, uzyskałam trzy różne modele. Ten pierwszy sprawdził się super, więc jest nadzieja dla pozostałych.
Czas na szycie dla najmłodszej, która też jako mała kobietka lubi się stroić.
Pozdrawiam więc szyciowo
czwartek, 28 września 2017
Przytulamy misie
W ramach kolejnego przerywnika między głównymi "zadaniami" dziecię moje uprosiło mnie o "coś do usypiania misia". No bo jak to dziewczyny mają kołyskę dla lalek, a chłopaki to co, też chcą ułożyć swojego misia/lwa do snu. Przyznałam rację i tak na szybko uszyłam becik z dwu prostokątów i ocieplinki. Po dodaniu sznureczków i pikowaniu okazało się, że to nawet fajne. A do tego wielozadaniowe, bo oprócz tradycyjnego użycia becika, może służyć również jako hamak dla maskotki.
Najpierw wg zamysłu becik miał być wiązany tak:
Potem uznaliśmy, że tak nawet wygodniej
Kiedy starsza córcia zobaczyła efekty pracy, to też zamarzyła się jej własna wersja takiego becika dla lalki
Tutaj dodałam jeszcze nosidełko do kompletu i już mamy wyjściowe wyposażanie zabawkowe dla lalek moich dziewczyn
Szycie całości to zaledwie taka dłuższa chwila, a dzieci zaspokojone.
Pozdrawiam wszystkich i życzę, żeby uszczęśliwianie dzieci było zawsze tak łatwe jak tym razem
Najpierw wg zamysłu becik miał być wiązany tak:
Potem uznaliśmy, że tak nawet wygodniej
Kiedy starsza córcia zobaczyła efekty pracy, to też zamarzyła się jej własna wersja takiego becika dla lalki
Tutaj dodałam jeszcze nosidełko do kompletu i już mamy wyjściowe wyposażanie zabawkowe dla lalek moich dziewczyn
Szycie całości to zaledwie taka dłuższa chwila, a dzieci zaspokojone.
Pozdrawiam wszystkich i życzę, żeby uszczęśliwianie dzieci było zawsze tak łatwe jak tym razem
środa, 20 września 2017
Słodkie spódniczki dla małej księżniczki
Tak jakoś ostatnio wypada, że zastanawiam się, czy robię przerywnik w szyciu ubranek na porządki domowe, czy w porządkach na szycie. Niemniej czasami się to zazębia, bo znalazłam kawałki tkaniny, takie w sam raz do wykorzystania dla małej dziewczynki. Tak więc z przyjemnością porzuciłam trud porządkowania i przystąpiłam do szycia. Nawet miałam uzasadnienie, bo przecież mała ze wszystkiego powyrastała. Wyszły mi spódniczki proste, nieskomplikowane, ale za to bardzo słodkie, jak dla małej księżniczki.
W tej spódniczce kokardka jest fajna, ale ten guzik to już jest super, o czym zawyrokowała najmłodsza pociecha.
Tutaj kokardki stanowią namiastkę kieszonek, nadają spódniczce wyrazu, a jednocześnie nie obciążają stroju.
W tzw międzyczasie szyje się spódniczka dla starszej córci, a właściwie to staram się uporządkować dom i zapewnić nam ładne obiekty do przechowywania. Ale o tym to pewnie następnym razem.
Pozdrawiam
W tej spódniczce kokardka jest fajna, ale ten guzik to już jest super, o czym zawyrokowała najmłodsza pociecha.
Tutaj kokardki stanowią namiastkę kieszonek, nadają spódniczce wyrazu, a jednocześnie nie obciążają stroju.
W tzw międzyczasie szyje się spódniczka dla starszej córci, a właściwie to staram się uporządkować dom i zapewnić nam ładne obiekty do przechowywania. Ale o tym to pewnie następnym razem.
Pozdrawiam
środa, 16 sierpnia 2017
Recyclingowa sukienka
Upały... Wakacje, chwila czasu na większe porządki... I tak znalazłam koszulkę starszych dzieciaków, ładną, w paseczki, szkoda, że po kilkukrotnym założeniu rozciągnęły się mankieciki i ściągacz pod szyjką. Najmłodsza córcia, oczywiście ściągnęła ją od razu. Swoją drogą, mam w domu typową dziewczynkę, która lubi się stroić, więc skoro koszulka się spodobała zróbmy z niej sukienkę. Taki mały domowy recycling, a dodatkowa sukienka zawsze się przyda. Obcięłam wszystko co zbędne, dodałam to, co trzeba i gdzie trzeba, z resztek tkanin... i czegoś mi brakowało. To nie był ten efekt, którego oczekiwałam, brakowało jakiegoś akcentu. Sukienka, nawet letnia, na upały, musi mieć to coś. Przymierzyłam rządek guzików i okazało się, że to jest właśnie to. Tym sposobem sukienka nie trafia nawet do szuflady. Sukienka jest albo noszona, albo prana, tak się córci spodobała. Mnie się wydaje prościutka, a co Wy o niej sądzicie?
środa, 9 sierpnia 2017
Spodenki dla malucha
Dzieci są wdzięcznymi modelami. Łatwo się dla nich szyje. Krótkie szwy, mało tkaniny, można wykorzystać resztki... Zagalopowałam się z tymi resztkami - końcówkami tkanin. U mnie zazwyczaj kończy się dużymi rozterkami i bólem głowy, jak wycisnąć z nich jak najwięcej. Też tak macie?
Kolejne spodenki zapowiedziane ostatnio szyłam na początki lipca, bo pogody były takie niezdecydowane, a tu dzidzia wyrosła z lekkich spodenek. Oczywiście, wraz z uszyciem spodenek zaczęły się upały, ha ha mamie na złość... Szczęście? , że udało się choć raz założyć i po cichu liczę, że może nie ostatni. Pod jesień będzie jak znalazł...
Co do szycia, wykrój ten sam co ostatnio, z małymi dodatkami. Pierwsza wersja to spodenki lekkie, jak dmuchawce na tkaninie z wyrazistymi kieszonkami
Drugie spodenki mają inne wykończenie kieszonek i odważne literki. Półtoraroczna córcia nie zna, co prawda, literek, ale wie, że coś oznaczają... We wszystkich książeczkach pokazuje literki, więc te spodenki miały specjalną dedykację.
Tak mi się spodobało szycie spodenek, że pewnie coś jeszcze jesienią zdziałam na tym polu. A tymczasem... upały.
Pozdrawiam więc wszystkich "chłodno" ;)
Kolejne spodenki zapowiedziane ostatnio szyłam na początki lipca, bo pogody były takie niezdecydowane, a tu dzidzia wyrosła z lekkich spodenek. Oczywiście, wraz z uszyciem spodenek zaczęły się upały, ha ha mamie na złość... Szczęście? , że udało się choć raz założyć i po cichu liczę, że może nie ostatni. Pod jesień będzie jak znalazł...
Co do szycia, wykrój ten sam co ostatnio, z małymi dodatkami. Pierwsza wersja to spodenki lekkie, jak dmuchawce na tkaninie z wyrazistymi kieszonkami
Drugie spodenki mają inne wykończenie kieszonek i odważne literki. Półtoraroczna córcia nie zna, co prawda, literek, ale wie, że coś oznaczają... We wszystkich książeczkach pokazuje literki, więc te spodenki miały specjalną dedykację.
Tak mi się spodobało szycie spodenek, że pewnie coś jeszcze jesienią zdziałam na tym polu. A tymczasem... upały.
Pozdrawiam więc wszystkich "chłodno" ;)
środa, 2 sierpnia 2017
Koszulka i spodenki dla malucha
Wracam po długiej przerwie i mam nadzieję, że nie zapomnieliście o mnie. Trochę dłubałam różności, jednak mocno ograniczony czas nie pozwalał uzyskiwać większych postępów. Teraz nie jest dużo lepiej, ale powoli widać światełko w tunelu, a raczej na gruzowisku. A ja usiłuję ogarnąć co się da małymi krokami... tylko moja trójka aniołków ma inne założenia.
Tym razem sprawdziło się powiedzenie, że potrzeba matką wynalazków, bo i udało się znaleźć czas i coś uszyć dla najmłodszej. Lato tego roku jest... jakie jest, każdy widzi. Są dni upałów, jak teraz, ale początki nie były najcieplejsze. I ubierz tu człowieku malucha. W ten sposób powstała koszulka ze spodenkami na podstawie wykroju z Burdy dla dzieci 2017. Oczywiście coś tam zawsze zmodyfikuję, a wyszło mi tak
Tym razem sprawdziło się powiedzenie, że potrzeba matką wynalazków, bo i udało się znaleźć czas i coś uszyć dla najmłodszej. Lato tego roku jest... jakie jest, każdy widzi. Są dni upałów, jak teraz, ale początki nie były najcieplejsze. I ubierz tu człowieku malucha. W ten sposób powstała koszulka ze spodenkami na podstawie wykroju z Burdy dla dzieci 2017. Oczywiście coś tam zawsze zmodyfikuję, a wyszło mi tak
Ze zmodyfikowanego wykroju spodenek uszyłam jeszcze dwie pary, ale modelka nie chciała już współpracować, bo spieszyła się do zabawy, więc spodenki muszą zaczekać do następnego razu.
Pozdrawiam i obiecuję nadrobić zaległości czytelnicze
sobota, 12 listopada 2016
Kurtka polarowa dla malucha
Moja najmłodsza córcia potrzebowała kurteczki na jesień, bo to w bluzie już za zimno,a kurtka zimowa jeszcze była za ciepła. Znalazłam w domu spory kawałek polaru, wykrój odrysowałam od bluzy, trochę dodałam, gdzie indziej ujęłam, skroiłam no i jest. Długo czekałam na ładną pogodę, żeby córcia sama się chwaliła jak pięknie wygląda, ale pogoda to kapryśna panna, więc niech się...
Poradziłyśmy sobie inaczej. Do kompletu uszyłam czapeczkę w odpowiednim kolorze, a pod szujkę nosimy uszytą już wcześniej chustkę. Całość chyba nie najgorzej wygląda? A nie raż te ciemne guziczki? Bo mnie się podobały, ale ciągle mam wątpliwości, czy nie za ciemne.
Cieszę się z tej kurteczki, bo rzeczywiście odpowiada naszym potrzebom. Co więcej uszyłam ją w dwa wieczory, po tym jak dzieciaki poszły spać, a wszystko w okresie, kiedy naprawdę nie było kiedy iść na zakupy. Oby wszystkie prace przyniosły tyle satysfakcji.
Pozdtawiam.
Poradziłyśmy sobie inaczej. Do kompletu uszyłam czapeczkę w odpowiednim kolorze, a pod szujkę nosimy uszytą już wcześniej chustkę. Całość chyba nie najgorzej wygląda? A nie raż te ciemne guziczki? Bo mnie się podobały, ale ciągle mam wątpliwości, czy nie za ciemne.
Cieszę się z tej kurteczki, bo rzeczywiście odpowiada naszym potrzebom. Co więcej uszyłam ją w dwa wieczory, po tym jak dzieciaki poszły spać, a wszystko w okresie, kiedy naprawdę nie było kiedy iść na zakupy. Oby wszystkie prace przyniosły tyle satysfakcji.
Pozdtawiam.
czwartek, 13 października 2016
Worki na gimnastykę
Potrzeba matką wynalazków. Na spotkaniu w przedszkolu poproszono o stroje na gimnastykę w workach. No więc trochę dłuższa chwila wieczorkiem i są. To tak w ramach przerywnika między jednym głównym zadaniem, a drugim. Szkoda, że czas nie chciał się rozmnożyć ;). Ale jeszcze kiedyś mi się to uda...
Dziś tylko na szybko worki, a na resztę czekam na lepszą aurę, coby ładne fotki zrobić. Bo na razie to szaro, buro, a takie przerywniki się mnożą.
Pozdrawiam ciepło
Dziś tylko na szybko worki, a na resztę czekam na lepszą aurę, coby ładne fotki zrobić. Bo na razie to szaro, buro, a takie przerywniki się mnożą.
Pozdrawiam ciepło
piątek, 7 października 2016
Sukienka z historią
Dawno nic nie napisałam, bo dużo się działo. A co, to można zobaczyć tu i tu. Poza tym dużo szyłam, tylko nie było czasu zrobić fotek. Na początek pokażę sukienkę z historią. Sukienka powstała chyba na wiosnę, z tiulowym wykończeniem i sercowymi aplikacjami. Jednak córcia ma w przedszkolu buciki z rzepami i cały tiul nam się poszarpał, a sukienki szkoda. Wymyśliłam więc lamówkowe wykończenie i w tym samym kolorze obszycie serduszek, a żeby nie przesłodzić, to serduszka są lekko "pocerowane".
Może w ten weekend pogoda dopisze i uda się zrobić więcej zdjęć.
Pozdrawiam i dziękuję za cierpliwość. Zapraszam, bo na pewno jeszcze niejedno się uszyje.
Może w ten weekend pogoda dopisze i uda się zrobić więcej zdjęć.
Pozdrawiam i dziękuję za cierpliwość. Zapraszam, bo na pewno jeszcze niejedno się uszyje.
piątek, 29 lipca 2016
Super pudełko do przechowywania
Niewiele mam czasu ostatnio na szycie i inne robótki, bo moja niespełna pięciomiesięczna córcia odmawia współpracy, a właściwie jest strasznie zazdrosna o uwagę mamusi. A jeśli jeszcze musi się nią dzielić ze starszym rodzeństwem, to używa środków, które chyba powinny zostać zakazane wszelkimi konwencjami pokojowymi. Płacz maluszka, jeśli nie zmiękczy co wrażliwsze serca, to na pewno jest świetnym motywem do podjęcia działań w celu uzyskania błogiej ciszy. Tylko jak tu te pokojowe zakazy wprowadzić w życie, tak by wszyscy zainteresowani byli zadowoleni? Nie widzę żadnego sposobu i zostaje nam się trochę pomęczyć, zanim mamusia przestanie być taka niezbędna.
Teraz cieszę się, że udało mi się uszyć super pudełko do przechowywania zabawek małej. Już dawno się do tego przymierzałam, a teraz okazało się to wręcz niezbędne. Moje pudełko - box ma same zalety: lekkie, łatwo można uprać "obicie", łatwo je reanimować, w przypadku zdefasonowania, a na koniec można je złożyć, jeśli akurat nie jest potrzebne. Podglądałam różne tego typu prace (" how to sew fabric storage box"), ale ten sposób okazał się wyjątkowy. Dodałam od siebie jedynie wąskie stębnowania. Podobały mi się jeszcze takie z otworem na chwytanie i takie z uchwytami i oddzielnym dnem. Oczywiście te tutaj to tylko przykłady, bo zobaczyłam mnóstwo pięknych pudełek i nie sposób wszystkich wymienić. A to moje pudełko, szyte na szybko, póki dzidzia śpi, co znaczy baaaardzo szybko, bo mała nie lubi tracić czasu na spanie.
Dziękuję za wytrwanie w czytaniu przydługiego komentarza. Obiecuję, że jak tylko trochę się ogarniemy, to zacznę znowu regularnie bywać u Was w gościnie, drodzy blogowicze. Na razie proszę nie zapominajcie o iwonkowych-pasjach i zaglądajcie.
Pozdrawiam i do szybkiego spotkania w blogosferze.
Teraz cieszę się, że udało mi się uszyć super pudełko do przechowywania zabawek małej. Już dawno się do tego przymierzałam, a teraz okazało się to wręcz niezbędne. Moje pudełko - box ma same zalety: lekkie, łatwo można uprać "obicie", łatwo je reanimować, w przypadku zdefasonowania, a na koniec można je złożyć, jeśli akurat nie jest potrzebne. Podglądałam różne tego typu prace (" how to sew fabric storage box"), ale ten sposób okazał się wyjątkowy. Dodałam od siebie jedynie wąskie stębnowania. Podobały mi się jeszcze takie z otworem na chwytanie i takie z uchwytami i oddzielnym dnem. Oczywiście te tutaj to tylko przykłady, bo zobaczyłam mnóstwo pięknych pudełek i nie sposób wszystkich wymienić. A to moje pudełko, szyte na szybko, póki dzidzia śpi, co znaczy baaaardzo szybko, bo mała nie lubi tracić czasu na spanie.
Dziękuję za wytrwanie w czytaniu przydługiego komentarza. Obiecuję, że jak tylko trochę się ogarniemy, to zacznę znowu regularnie bywać u Was w gościnie, drodzy blogowicze. Na razie proszę nie zapominajcie o iwonkowych-pasjach i zaglądajcie.
Pozdrawiam i do szybkiego spotkania w blogosferze.
poniedziałek, 7 marca 2016
Najprostsza spódniczka dla przyszłej mamy
Przyszła mama potrzebuje na pewno odpowiednio wygodnej garderoby, zwłaszcza gdy mały lokator w brzuszku nie jest już taki mały. A jeśli do tego ten czas wypada zimą, to kłopot jakoś większy? Postanowiłam temu zaradzić, jednocześnie stawiając na prostotę. Wykorzystałam posiadaną spódniczkę ciążową, niestety letnią, więc zimą nieco nieużyteczną.
Nie myślałam o tutorialu, więc nie robiłam fotek w trakcie pracy. Jednak dla szyjących nie pierwszy raz może mała sugestia się przyda. Wykorzystałam trapezowy krój spódnicy, odcinając go na linii bioder?, no krótko mówiąc pod brzuszkiem ciążowym. Tu wiadomo: boki zszywamy, obrzucamy , dół stębnujemy, ja użyłam ciepłego i miękkiego sztruksu gruboprążkowanego. Przygotowujemy na brzuszek szeroki pas, najlepiej z bawełny, pamiętając o odpowiednim kierunku uciągania. U mnie pas ma kształt prostokąta, o długości równej obwodowi spódniczki "u góry" i szerokości ok. 30 cm (dla mnie wystarczyło, ale zawsze można zrobić troszkę szerszy). Po zszyciu prostokąta mamy opaskę, którą składamy na pół i doszywamy do dołu spódnicy. Na górze pasa robimy tunel (przerywana linia) i wciągamy szeroką gumkę, najlepiej taką z dziurkami do regulowania długości. I gotowe...
Rozwiązanie okazało się proste i praktyczne, a wygląda też nie najgorzej. Mam nadzieję, że komuś się przyda, bo koszty tej spódniczki są niewielkie. Sztruks kupiony jako końcówka, więc grosze, pas można uszyć z tkaniny z recyklingu, a zaoszczędzone pieniążki można zużytkować znacznie przyjemniej.
Pozdrawiam gorąco.
Nie myślałam o tutorialu, więc nie robiłam fotek w trakcie pracy. Jednak dla szyjących nie pierwszy raz może mała sugestia się przyda. Wykorzystałam trapezowy krój spódnicy, odcinając go na linii bioder?, no krótko mówiąc pod brzuszkiem ciążowym. Tu wiadomo: boki zszywamy, obrzucamy , dół stębnujemy, ja użyłam ciepłego i miękkiego sztruksu gruboprążkowanego. Przygotowujemy na brzuszek szeroki pas, najlepiej z bawełny, pamiętając o odpowiednim kierunku uciągania. U mnie pas ma kształt prostokąta, o długości równej obwodowi spódniczki "u góry" i szerokości ok. 30 cm (dla mnie wystarczyło, ale zawsze można zrobić troszkę szerszy). Po zszyciu prostokąta mamy opaskę, którą składamy na pół i doszywamy do dołu spódnicy. Na górze pasa robimy tunel (przerywana linia) i wciągamy szeroką gumkę, najlepiej taką z dziurkami do regulowania długości. I gotowe...
Rozwiązanie okazało się proste i praktyczne, a wygląda też nie najgorzej. Mam nadzieję, że komuś się przyda, bo koszty tej spódniczki są niewielkie. Sztruks kupiony jako końcówka, więc grosze, pas można uszyć z tkaniny z recyklingu, a zaoszczędzone pieniążki można zużytkować znacznie przyjemniej.
Pozdrawiam gorąco.
niedziela, 21 lutego 2016
Ubranka dla maluszka
Tak się jakoś złożyło, że pojawiło się zamówienie na ubranka dla maluszka. Zaczęłam od prostej czapeczki, tak dla przyjemności.... zatęskniło mi się za małym hafcikiem ;)
Potem to już z górki, wykroje moje, kosztowały trochę wysiłku, bo każdy komplecik chciałam wykonać inaczej: inne zapięcie, ozdoby, wspólne w zasadzie tylko koszulka + półśpioszki.
Zdjęcia trochę przekłamują kolory, ale i tak ciekawa jestem jak będą pasować na przyszłego użytkownika...
Pozdrawiam
Potem to już z górki, wykroje moje, kosztowały trochę wysiłku, bo każdy komplecik chciałam wykonać inaczej: inne zapięcie, ozdoby, wspólne w zasadzie tylko koszulka + półśpioszki.
Zdjęcia trochę przekłamują kolory, ale i tak ciekawa jestem jak będą pasować na przyszłego użytkownika...
Pozdrawiam
niedziela, 14 lutego 2016
Etui na Kindle
Uwielbiam czytać, więc doczekałam się od mojego Małżonka prezentu w postaci Kindla. To było jakieś parę lat temu. Jednakże baaaaardzo częste użytkowanie doprowadziło do zużycia etui mojego Kindelka. Zapadła decyzja, a co tam uszyję sobie.
Pierwsze podejście - prototyp wg oryginału. Oczywiście, nie skórzane etui, ale z mocnej bawełny. Ozdobiłam całość haftem matematycznym mojego pomysłu, zamknięcie na magnesik. Sam Kindle jest podtrzymywane przez szerokie gumy wszyte w narożnikach i to jest zdecydowane ulepszenie w stosunku do oryginalnego etui na Kindla. Poza tym w użytkowaniu całość jest ok, choć może odrobinę mniej wygodne niż oryginalnie. Ale to może przyzwyczajenie...?
Druga koncepcja - brak "wcięć" na grzbiecie etui, inny design. Moim zdaniem etui ma lepsze zamknięcie całości, bo na gumeczkę, podobnie jak w teczkach na dokumenty, choć gumeczki podtrzymujące samego Kindla, mimo ładnego, subtelnego wyglądu, lepsze w modelu pokazywanym wyżej, choćby kosztem estetyki. Całość wykończona lamówką, no i udało mi się wrócić znowu do heksagonów... W użytkowaniu wygodniejszy model niż ten czarny.
Ostatni model podobny do poprzednika z małymi subtelnymi zmianami, generalnie trochę inna estetyka.
Generalnie, gdybym teraz szyła takie etui dla Kindla połączyłabym zalety pierwszego i drugiego z moich prototypów. Za jakiś czas na pewno mnie to czeka, wszystko się w końcu zużywa, a i ja przez ten czas jeszcze się poduczę, to coś na pewno powstanie. A ja na pewno się pochwalę...
Pozdrawiam
Pierwsze podejście - prototyp wg oryginału. Oczywiście, nie skórzane etui, ale z mocnej bawełny. Ozdobiłam całość haftem matematycznym mojego pomysłu, zamknięcie na magnesik. Sam Kindle jest podtrzymywane przez szerokie gumy wszyte w narożnikach i to jest zdecydowane ulepszenie w stosunku do oryginalnego etui na Kindla. Poza tym w użytkowaniu całość jest ok, choć może odrobinę mniej wygodne niż oryginalnie. Ale to może przyzwyczajenie...?
Druga koncepcja - brak "wcięć" na grzbiecie etui, inny design. Moim zdaniem etui ma lepsze zamknięcie całości, bo na gumeczkę, podobnie jak w teczkach na dokumenty, choć gumeczki podtrzymujące samego Kindla, mimo ładnego, subtelnego wyglądu, lepsze w modelu pokazywanym wyżej, choćby kosztem estetyki. Całość wykończona lamówką, no i udało mi się wrócić znowu do heksagonów... W użytkowaniu wygodniejszy model niż ten czarny.
Ostatni model podobny do poprzednika z małymi subtelnymi zmianami, generalnie trochę inna estetyka.
Generalnie, gdybym teraz szyła takie etui dla Kindla połączyłabym zalety pierwszego i drugiego z moich prototypów. Za jakiś czas na pewno mnie to czeka, wszystko się w końcu zużywa, a i ja przez ten czas jeszcze się poduczę, to coś na pewno powstanie. A ja na pewno się pochwalę...
Pozdrawiam
sobota, 6 lutego 2016
Stroje na bal karnawałowy
Witam wszystkich na końcówce karnawału. Ostatnie dni poświęciłam własnie na przygotowanie strojów na bal karnawałowy, a poza tym szyje się dużo, tylko jakoś te fotki ciężko zrobić. Jednakże część strojów balowych mogłaby się cokolwiek zużyć, a i tak już przeżyły balowanie to nie można zwlekać, bo taka okazja się nie powtórzy, a na pewno nie w tym wydaniu. Zebrałam więc resztki sił, no i są.
Przy konstrukcji strojów zależało mi, żeby były oczywiście "bajeczne", ale tez funkcjonalne: dzieciaki powinny móc ubrać się samodzielnie, co wymuszało pewne rozwiązania techniczne, musiały być wygodne, ale też podobać się swoim użytkownikom. Trochę dużo tych wymagań, a ja przecież taka projektantka i krawcowa - amatorka.
Dla córci oczywiście księżniczkowa sukienka. Przeszukałam szafy i znalazłam takie tkaniny pasujące do siebie. Przy małym zaangażowaniu Tatusia, bo ja cokolwiek ograniczona ruchowo ostatnio, uzupełniłam je o kolorową taśmę satynową i srebrzyste wykończenia i tak 3,5- letnia córcia miała sukienkę, w którą mogła się sama odziać, wygodna, ale też jak z bajki.
"Gorset" sukienki - tu lepiej widać srebrzystości. Dodałam jeszcze zachomikowane dawno "perełki" - szyte w asyście małej pomocnicy. Z tej samej wstążki zrobiłam kokardki upinające wierzchnią warstwę sukni księżniczki.
A tu korona. Długo się zastanawiałam nad wyborem, ale przeważyła wygoda. Prosta, ale księżniczka bardzo zadowolona.
A tu już mój mały Zorro - w nowej "galowej" koszuli, bo ze starej już się wyrosło, błyszczącym płaszczu....
z błyszczącą muszką pod szyjką (spełnione kolejne marzenie, bo te dziewczyny to mają korale, a chłopaki ....),
z maską cokolwiek krzywo założoną i kapeluszem, lekko sfatygowanym, bo w końcu Zorro szalał w nim na balu.
A tu jeszcze balowicze karnawałowi razem
Poświęciłam "trochę", delikatnie mówiąc, czasu, bo tylko kilka dni po kilka godzin, ale było warto. Dobrze, że taki karnawał tylko raz do roku. Pozdrawiam i zapraszam, zbieram siły i małymi kroczkami uda mi się w końcu porobić fotki i coś jeszcze napisać.
Przy konstrukcji strojów zależało mi, żeby były oczywiście "bajeczne", ale tez funkcjonalne: dzieciaki powinny móc ubrać się samodzielnie, co wymuszało pewne rozwiązania techniczne, musiały być wygodne, ale też podobać się swoim użytkownikom. Trochę dużo tych wymagań, a ja przecież taka projektantka i krawcowa - amatorka.
Dla córci oczywiście księżniczkowa sukienka. Przeszukałam szafy i znalazłam takie tkaniny pasujące do siebie. Przy małym zaangażowaniu Tatusia, bo ja cokolwiek ograniczona ruchowo ostatnio, uzupełniłam je o kolorową taśmę satynową i srebrzyste wykończenia i tak 3,5- letnia córcia miała sukienkę, w którą mogła się sama odziać, wygodna, ale też jak z bajki.
"Gorset" sukienki - tu lepiej widać srebrzystości. Dodałam jeszcze zachomikowane dawno "perełki" - szyte w asyście małej pomocnicy. Z tej samej wstążki zrobiłam kokardki upinające wierzchnią warstwę sukni księżniczki.
A tu korona. Długo się zastanawiałam nad wyborem, ale przeważyła wygoda. Prosta, ale księżniczka bardzo zadowolona.
A tu już mój mały Zorro - w nowej "galowej" koszuli, bo ze starej już się wyrosło, błyszczącym płaszczu....
z błyszczącą muszką pod szyjką (spełnione kolejne marzenie, bo te dziewczyny to mają korale, a chłopaki ....),
z maską cokolwiek krzywo założoną i kapeluszem, lekko sfatygowanym, bo w końcu Zorro szalał w nim na balu.
A tu jeszcze balowicze karnawałowi razem
Poświęciłam "trochę", delikatnie mówiąc, czasu, bo tylko kilka dni po kilka godzin, ale było warto. Dobrze, że taki karnawał tylko raz do roku. Pozdrawiam i zapraszam, zbieram siły i małymi kroczkami uda mi się w końcu porobić fotki i coś jeszcze napisać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












