sobota, 6 sierpnia 2016

Piórnik i personalizowane pieluszki

Dzisiaj na szybko, udało mi się zrobić jedynie zdjęcia ostatnio uszytego piórnika, który trafił już "pod potrzebujące strzechy". Poza tym szyje się i szyć zamierza, choć ostatnio nie jestem panią własnego czasu. Taki mały człowieczek skutecznie mi go organizuje...


Zastanawiałam się, czy aby  nie przesłodziłam tego piórnika, choć mam nadzieję, że da się wytrzymać.

A skoro dopiero co skończyłam prasowanie całej sterty prania, w tym właśnie świeżej partii pieluszek tetrowych, to pokażę, co z nimi zrobiłam.  W pierwotnym zamyśle miały być kolorowe pieluszki, ale już na miejscu w trakcie zakupów postanowiłam stworzyć własną "wzorkologię". Tym sposobem córcia ma super spersonalizowane pieluszki, a ja mogłam się pobawić pisakami do tkanin. A przecież personalizować możemy nie tylko pieluszki...
Przepraszam za jakość zdjęć, ale.. odtąd są i będą już w ciągłym użyciu. Trudno zebrać je w komplecie, zorganizować sesję zdjęciową no i jeszcze zapewnić współpracę tej najmłodszej. Jedyna pociecha, że ona cały czas rośnie, znaczy pociecha, a nie współpraca.





Blogger Tricks

piątek, 29 lipca 2016

Super pudełko do przechowywania

Niewiele mam czasu  ostatnio na szycie i inne robótki, bo moja niespełna pięciomiesięczna córcia odmawia współpracy, a właściwie jest strasznie zazdrosna o uwagę mamusi. A jeśli jeszcze musi się nią dzielić ze starszym rodzeństwem, to używa środków, które chyba powinny zostać zakazane wszelkimi konwencjami pokojowymi. Płacz maluszka, jeśli nie zmiękczy co wrażliwsze serca, to na pewno jest świetnym motywem do podjęcia działań w celu uzyskania błogiej ciszy. Tylko jak tu te pokojowe zakazy wprowadzić w życie, tak by wszyscy zainteresowani byli zadowoleni? Nie widzę żadnego sposobu i zostaje nam się trochę pomęczyć, zanim mamusia przestanie być taka niezbędna.

Teraz cieszę się, że udało mi się uszyć super pudełko do przechowywania zabawek małej. Już dawno się do tego przymierzałam, a teraz okazało się to wręcz niezbędne. Moje pudełko - box ma same zalety: lekkie, łatwo można uprać "obicie", łatwo je reanimować, w przypadku zdefasonowania, a na koniec można je złożyć, jeśli akurat nie jest potrzebne. Podglądałam różne tego typu prace (" how to sew fabric storage box"), ale ten sposób okazał się wyjątkowy. Dodałam od siebie jedynie wąskie stębnowania. Podobały mi się jeszcze takie z otworem na chwytanie  i takie z uchwytami i oddzielnym dnem. Oczywiście te tutaj to tylko przykłady, bo zobaczyłam mnóstwo pięknych pudełek i nie sposób wszystkich wymienić. A to moje pudełko, szyte na szybko, póki dzidzia śpi, co znaczy baaaardzo szybko, bo mała nie lubi tracić czasu na spanie.


Dziękuję za wytrwanie w czytaniu przydługiego komentarza. Obiecuję, że jak tylko trochę się ogarniemy, to zacznę znowu regularnie bywać u Was w gościnie, drodzy blogowicze. Na razie proszę nie zapominajcie o iwonkowych-pasjach i zaglądajcie.
Pozdrawiam i do szybkiego spotkania w blogosferze.



poniedziałek, 18 lipca 2016

Zabawki sensoryczne

Spotykam ostatnio często zabawki "sensoryczne" i postanowiłam uszyć własne kostki, bo to chyba najprościej. Chciałabym coś może bardziej ciekawego, ale to musi córcia zacząć współpracować.





Pozdrawiam


piątek, 1 lipca 2016

Z jednej tkaniny- spodenki i szorty

Znalezienie odpowiednich spodenek dla mojego szczuplaska to duże wyzwanie, bo jak na długość dobre, to tęgość w cały świat. Nie zostało mi nic innego, jak zasiąść do maszyny i stworzyć własne dzieło. Wykrój powstał w oparciu o wskazówki, choć to oczywiście nie jedyna dostępna podpowiedź. Nie korzystałam z gotowych wykrojów, bo i tak muszę je najczęściej modyfikować, a ten się zupełnie dobrze sprawdził. Spodenki wykończyłam kontrastowym paskiem, wypustką w szwie bocznym, dodałam kieszonki z tyłu i już.




Z resztek tkaniny uszyłam szorty dla córci, może trochę krzywo na kieszonkach z tyłu, ale tyle ile się namęczyłam szyjąc tę tkaninę, to jak mało kiedy. No nie chciała współpracować nic a nic. Jeszcze proste szwy, to jakoś tam dałam radę, to kieszonki się po prostu wściekły.



Właścicielce się jednak podobają, na szczęście jej kontrola jakości nie jest jeszcze taka ostra.
Pozdrawiam